Open Source – Moja miłość.

Kilka lat już minęło odkąd po raz pierwszy zetknąłem się z „Otwartym” lub „Wolnym” jak kto woli oprogramowaniem, a może raczej z wolnym systemem operacyjnym. Przypominam sobie ten dzień tak dokładnie jakby  to było wczoraj. Rozmawiałem sobie przez gg ze znajomym, który na moje poszukiwania alternatywy dla Windowsa reagował raczej z politowaniem.  Chyba nie do końca wierzył, że mógłbym się odnaleźć w świecie GNU/Linux.

Pomimo wszystko z jego ust, może raczej spod jego palców pojawiły się mało dla mnie zrozumiałe i wręcz magiczne słowa/nazwy. Ubuntu i openSUSE. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, czy to jakiś soft czy może zaklęcie. Słyszałem o Linuksie przecież nie raz, ale Ubuntu co to takiego? Imię jakiegoś afrykańskiego szamana z plemienia Hutu?

openSUSE też nie kojarzył mi się raczej z systemem operacyjnym, ale mniejsza o to. Więc wracając do tej mojej historyjki to kolega wytłumaczył mi mniej więcej co i z czym się spożywa. Od tamtej pory się zaczęło i to do tego stopnia, że teraz już ma mnie czasami serdecznie dość.

Przyznaję, że pierwsze kroki bywały ciężkie, ale wina nie leżała po stronie Linuksa tylko raczej mojej ignorancji i złych przyzwyczajeń do MS Windows. Niestety (a może i stety) to dwa odrębne światy, ale po latach cieszę się, że żyję w obu. Dlaczego w obu? Niestety z konieczności bo sytuacja „zawodowa” mnie do tego zmusza. Jednak całym sercem jestem za Open Source i GNU/Linux.

Ta miłość oczywiście jest odwzajemniana i to z nawiązką 😉

Linux to piękna sprawa. Brak koszmarów z formatami, fragmentacją, wirusami, a aplikacje są o niebo lepsze od tych nawet płatnych dostępnych na MS Windows. Codziennie gdzieś odkrywam nową aplikację i zastanawiam się dlaczego byłem taki głupi, by kurczowo trzymać się takiego czy innego programu.

Świat Open Source to świat, który można poznawać całe życie i ciągle odkrywać coś na nowo. Dla każdego „nerda” to wręcz konieczność poznania tego świata, a i obowiązek podzielenia się tym dobrem z tymi, którzy komputer traktują jako gadżet, a nie jako część życia jak ja 😉

Na Tym oto blogu będę właśnie przynudzał na ten temat do „usr…ej śmierci” mojej lub waszej 😉

Zatem zapraszam.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *